Archive for the Category »Jedzenie «

Pizza z Credence w Rumii

Dziś z okazji braku okazji postanowiłem zamówić pizzę. Jako, że gotówki przy sobie w domu nie miałem i zbyt dużego lenia miałem, aby pomaszerować do bankomatu, postanowiłem skorzystać z zasłyszanego gdzieś pizzaportal.pl , ponieważ można sobie zamówić pizzę i zapłacić od razu przez jakiś system płatności online.

Bez zbędnych ceregieli wszedłem na ichnią stronę, wpisałem kod pocztowy Redy, po czym wyświetliła mi się lista lokali, które chętnie mi dostarczą upragnioną pizzę.

Opłaciłem błyskawicznie online i otrzymałem jakieś potwierdzenia wraz z podanym czasem, w którym pizzera Credence zobowiązuje się zrealizować moje zamówienie, a dokładniej o podanej godzinie dostarczyć do mnie.  Zamówienie zostało złożone o 17:10 a o 17:11 potwierdzone. Otrzymałem też informację, że „zamówienie będzie dowiezione o godzinie 17:56”.

Po kilku minutach dzwoni telefon:

  • dzień dobry, pizzeria credence… pan napisał „ulica lakowa” czy „ulica łąkowa”?
  • oczywiście „łąkowa”
  • aaa… to dziękuję
Pomyślałem, że teraz to pewnie już do mnie jedzie, tylko kierowca się upewnił, czy potrafi czytać.  Może będzie jak z Pizzerią Verona z Redy, że mówią „do 40 minut potrwa” a na ogół w ciągu piętnastu już gryzę pierwszy kawałek.
Niestety… nic bardziej mylnego. Oczywiście obiecana 17:56 dawno minęła… 18:09 dzwoni dziwny numer:
  • yyy… bo tam nasz kierowca krąży gdzieś…
  • nie wiem o niczym, nie mam kontaktu z waszym kierowcą
  • no tak… a ta łąkowa to jakaś małą boczna uliczka jest?
  • nie, to jedna z głównych ulic w Redzie
  • w Redzie?
  • no tak, a niby gdzie?
  • yyy… bo myśmy myśleli, że w Rumii… yyy… to kierowca już jedzie…
  • czyli dostanę pizzę zimną?
  • no nieeee… będzie świeżutka i cieplutka
  • ok, czekam.
18:33 – dzwoni domofon… w końcu! Podnoszę słuchawkę i słyszę „yyy… pizza”.
Przychodzi jakiś gość w dresie ze zwiniętą torbą.. przez chwilę pomyślałem, że ktoś zrobił jakiś numer na dostawcę pizzy – dzwoni, wbiega z torbą i rabuje co się da. Okazało się jednak, że jest to faktycznie dostawce tej, pożal się Boże, restauracji.
Gdy wyciągnął „przesyłkę” z torby, to myślałem, że jestem w jakiejś ukrytej kamerze – gość wyciągnął zgięty niemal w pół wymoczony karton z pizzą, rozłożył na szybko ile szło i mi podał. Mówię mu, że karton mokry, że wymięty jak szmata od podłogi i pizza zimna, ale jak ww beton.. „nie… wszystko ok… gdzie tam pogniecione…” i tu wyszedł na jaw największy problem w tego typu zamawianiu żarcia – zapłaciłem za to gówno już z góry, więc nie mogłem zwyczajnie kazać mu wypierdalać i zamówić z normalnej pizzeri.
Próbowałem to zjeść, ale każda próba przełknięcia namoczonej zimnej szmaty kończyła się odruchami wymiotnymi.
Unikajcie pseudo-pizzerio-restauracji Credence w Rumii!!!
Jako dowód załączam kilka fotek bez komentarze tejże wspaniałej pizzo-smaty ku przestrodze: